niedziela, 9 czerwca 2013

Oj ale by się pozwiedzało



Myśląc a w zasadzie marząc sobie o wakacjach i podróżach nie sposób nie zahaczyć o temat pieniędzy, niestety.  Żyjemy w czasach kiedy tylko kwestią kasy jest zwiedzenie najdalszych zakątków świata. Setki lat temu nawet najwięksi panujący bogacze choć mieli złoto, majątki, arrasy na ścianach to nie mogli w ciągu tego samego dnia dotrzeć na inny ląd. My możemy. Teoretycznie oczywiście. Bo np. do USA bilet to chyba ze 4 tysie kosztuje. A szkoda bo chętnie bym pozwiedzał stany. Zacząłbym może od Nowego Jorku bo stoi tam Statuła Wolności no i buduje się tam następca WTC. Potem pewnie stolica USA czyli Waszyngton. Na pewno też Las Vegas i Wielki Kanion. No pozwiedzałby człowiek pozwiedzał. Wystarczy być bogatym i można być zwiedzającym cały świat wagabundą. Może kiedyś będzie mnie stać ale tkwiący we mnie idealizm nie ułatwia mi wzbogacania się. Poza tym nie wiadomo czy sodówka nie uderzyłaby mi do głowy. Kto wie. Gdybym był obrzydliwie bogaty mogłoby się skończyć lotem w kosmos. Od zawsze fascynował mnie widok nieba pełnego świetlnych punkcików i te emocje gdy była jakaś spadająca gwiazda. Może byłbym skłonny wydać miliony by zbliżyć się do tych gwiazd. Zobaczyć naszą planetę w całej okazałości i przekonać się jak jest mała w kosmicznej skali, gdzie jest nie jeden gwiazdozbiór, i tzw. droga mleczna. Jestem pewien że to magiczny widok odmieniający na zawsze spojrzenie człowieka na świat i na siebie. Pewnie aż tak bogaty to ja nie będę ale może chociaż wizyta w obserwatorium, gdzie profesjonalny teleskop pozwoli mi się zbliżyć do tej nieskończoności czasoprzestrzeni.  Tak samo kosmiczny efekt do zobaczenia z powierzchni ziemi to dla mnie błyskawice oraz tęcza. Coś tak nieuchwytnego, można by powiedzieć wirtualnego i magicznego. Dlatego tak bardzo chciałbym na własne oczy zobaczyć Zorzę Polarną.  Z tym, że to też daleka podróż bo trzeba gdzieś chyba prawie na koło podbiegunowe.  Nic zawsze pozostają jeszcze nieco bliższe miejscówki. Choć już prawie pół polski siedzi w Anglii to mnie jeszcze tam nie było. A można by przecież zwiedzić Tower of London, Big Bena, zobaczyć ten słynny most z podnoszoną jezdnią. Potem jeszcze marzy mi się Paryż. Chciałbym zobaczyć wieżę Eiffla, Katedrę Notre Dam. A potem dalej i dalej. Hiszpania, Portugalia , Maroko. To może się kiedyś udać. Tak samo jak Egipt i piramidy. Również i tam było już pół Polski. Kurczę ale mam zaległości. To nic idę spać by jutro wstać i na te wyjazdy zarabiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz